Historia szczęśliwej, spełnionej kobiety


Dziś pełna energii, szczęśliwa i spełniona dojrzała kobieta. Jednak nie zawsze tak było…

W życiu Pani Marii wszystko przyszło szybko. Zakochała się i założyła rodzinę. Wychowanie dwójki dzieci dawało jej wiele radości, a myśl o zapewnieniu im stabilnej przyszłości podsycała chęć podjęcia pracy. Pojawienie się trzeciego dziecka utwierdziło ją w przekonaniu, że praca jest elementem niezwykle potrzebnym w życiu.

Własny biznes

Kwalifikacje florystyczne i niesamowita pasja do tworzenia kompozycji kwiatowych wpłynęły na decyzje o otwarciu własnej działalności. Jak się okazało – nie przynoszącej zysku. Pomysł o przebranżowieniu przyszedł szybko. Szacunek dla pieniądza, jaki wyniosła z domu rodzinnego,  nie pozwalał na wyrzucenie zainwestowanego wkładu do kosza. Kolejny interes przynosił wprawdzie duże dochody, ale kosztem pracy ponad siły. Wejście w spółkę okazało się złym posunięciem.  Napięta relacja ze wspólniczkami odbiła się na zdrowiu fizycznym, pojawiły się też pierwsze problemy emocjonalne. Z jednej strony wyczerpująca fizycznie i psychicznie praca, z drugiej – wyrzuty matki wynikające z obarczania dzieci odpowiedzialnością ponad wiek. Pogodzenie prowadzenia własnej firmy i zajmowania się domem, okazało się niemożliwe. Zapewnienie dogodnego życia dzieciom stało się niemal obsesyjne. Skupienie się na zarabianiu pieniędzy dla zaspokojenia potrzeb rodziny przyćmiewało naturalną potrzebę zainwestowania w siebie.

Sygnały organizmu

Pojawiły się bóle głowy, kręgosłupa, bezsenność, wymioty. Fatalny stan fizyczny i psychiczny. Pani Maria nie dopuszczała jednak do siebie nasilających się symptomów wypalenia. Po kilku godzinach w pracy zamykała się w łazience –  dzięki mężowi docierała do domu, zabrudzona, w opłakanym stanie. Gdy objawy stawały się nie do zniesienia, konieczne stały się wizyty w szpitalu.

Nauka życia od nowa

Stan depresyjny, w jakim tkwiła, przyczynił się do zaburzenia nie tylko relacji rodzinnych i małżeńskich, ale powodował trudność w odnalezieniu się w grupie społecznej. Zgłoszenie na psychoterapię wydało się wtedy jedyną drogą do wyjścia z traumy.  Nauka życia wśród ludzi przynosiła efekty krok po kroku. Podjęcie wolontariatu,  zajęcia w grupie gimnastycznej, studia, działalność na stanowisku prezesa oddziału ogólnopolskiego stowarzyszenia dawały poczucie satysfakcji. Cztery lata aktywnego działania: szkolenia, sympozja, spotkania, wyjazdy z jednej strony dawały wiele radości, z drugiej przyczyniały się do wyczerpania fizycznego. Sygnały wysyłane przez organizm tym razem nie były ignorowane. Rezygnacja z funkcjonowania w zbyt szybkim tempie pojawiła się w porę.

Obecnie w życiu Pani Marii wszystko uległo przewartościowaniu. Inaczej odbiera potrzeby innych ludzi,  jest świadoma siebie. Z perspektywy czasu niepowodzenia z jakimi przyszło jej się zmierzyć uważa za budujące. Zmiany mogły nastąpić dopiero w momencie, gdy dojrzała do tego, by sobie na nie pozwolić. Jak mówi  – ozdrowiała nie tylko ona, ale jej cała rodzina. Po latach gehenny, w jakiej tkwiła ona i jej bliscy przyszedł upragniony spokój. Dziś już dorosłe dzieci dziękują jej za to, że jest zdrowa, że potrafi być matką. Rozmowa z dziećmi, szczerość, umiejętność dostosowywania się do otoczenia, elastyczność – to wartości, które zagościły w codziennym życiu. Aktywne życie towarzyskie, zajęcia prowadzone dla seniorów przyczyniają się do nieustannego poznawania swojego wnętrza i emocji. Odwaga w dzieleniu się tak osobistymi przeżyciami jest wg Pani Marii najlepszym sposobem przeciwdziałania zjawisku wypalenia zawodowego.

Historię wysłuchała i spisała Dorota Siwek..